Sabrina Netflix – recenzja nowej Sabriny od Netflixa


Na pewno, co nieco słyszeliście o nowej Sabrinie od Netflixa, czyli o serialu, który opowiada o 16 letniej Wiedźmie, która jest pół-śmiertelną Czarownicą, wychowywaną przez 2 ciotki, w małym miasteczku Greendale. Czy Sabrina, którą stworzył Netflix jest warta poznania i obejrzenia?

W Greendale żyje pół-śmiertelna Czarodziejka, która w dniu swoich 16 urodzin musi zdecydować, czy resztę życia chce spędzić ze śmiertelnymi przyjaciółmi, czy w Akademii, w której nauczy się władać magicznymi mocami i służyć Księciu Ciemności. 

Jej 2 ciotki Wiedźmy, siostry jej zmarłego ojca, który był Arcykapłanem w nieświętym Kowenie, wychowują dziewczynę po śmierci jego i jego śmiertelnej żony. 

Zelda, najodważniejsza i najsurowsza z nich, na każdym kroku próbuje wyperswadować Sabrinie z głowy jej szkolnych przyjaciół i chłopaka. Z kolei druga ciotka, Hilda, próbuje wymyślić sposób, by dziewczyna mogła pogodzić naukę w Akademii z czasem spędzanym ze zwykłymi, licealnymi przyjaciółmi.


Sabrina Netflix – czy stawi czoła zadaniu?

Sabrina organizuje swoje 16 urodziny, po których musi udać się na spotkanie z Arcykapłanem oraz swoimi ciotkami i resztą ważnych, nieświętych osobistości. Po północy będzie musiała wpisać się do Księgi. To wydarzenie przesądzi o reszcie jej życia i raz na zawsze je zmieni. 

Od tej pory będzie służyć Księciu Ciemności do jego niecnych planów. Będzie mogła też nauczyć się czarować i władać innymi mocami, które pomogą jej na różnych płaszczyznach życia. Zacznie naukę w Akademii, porzuci swoich śmiertelnych przyjaciół i śmiertelne życie.

Jednak młoda Czarodziejka nie tak łatwo wypełni zadanie. Zanim wpisze się do Księgi, o ile w ogóle to zrobi, stoczy wiele walk z ciotkami, samym Kowenem i nieświętym Arcykapłanem. Jako empatyczna i wrażliwa, ale i niezwykle silna osoba wie, że porzucenie swoich zwykłych przyjaciół to najgorsza rzecz, jaką może zrobić. 

Próbując ich chronić, spotka ją wiele przygód, które w niektórych momentach mrożą krew w żyłach i, co ważniejsze, pokazują, jak relacje międzyludzkie wystawione na poważne próby, mogą zmienić bieg wydarzeń oraz życia każdego człowieka.


Sabrina od Netflixa – tylko niewinny serial dla nastolatków?

Po emisji pierwszego odcina sezonu, w sieci widoczna była fala oburzenia. Według wielu widzów, Sabrina od Netflixa propaguje Satanizm i czarną magię. Jest niemoralna i przede wszystkim, może popsuć młodych ludzi. A jakie jest moje zdanie? 

Przede wszystkim każdą produkcję kina należy traktować z przymrużeniem oka. Harry Potter, czy nawet niewinne kreskówki dla dzieci, również mają drugie dno. Nie powinniśmy więc traktować wszystkiego serio i oceniać jakiegokolwiek serialu po pierwszym odcinku. Jeśli ktoś obejrzy Sabrinę z dystansem i przede wszystkim wyczuje drugie dno, na pewno zgodzi się z tym, co napiszę poniżej.

Po pierwsze, Sabrina od Netflixa traktuje nie tylko o magii, życiu młodej Wiedźmy i jej przyjaciołach, ale również o poświęceniu i prawdziwej wartości relacji międzyludzkich.

Po drugie, pokazuje, jaką siłą i wsparciem może być dla każdego z nas jego najbliższa rodzina i przyjaciele.

Po trzecie, daje do zrozumienia, jak decyzje, które podejmujemy w swoim życiu, mogą odbić się na nim, nawet kilka lat po ich podjęciu.

Po czwarte, i najważniejsze... Sabrina to dziewczyna, którą w głębi duszy jest każdy z nas. W końcu nie ważne, czy masz 14, 16, czy 25 lub 40 lat, gdy w grę wchodzi dobro twoich przyjaciół, obrona własnych przekonań, relacje z rodziną lub podejmowanie decyzji, które często mają wpływ na inne, bliskie Ci osoby.

Podsumowując. Jeśli świat magii cię fascynuje, jesteś fanem Harry'ego Pottera, nie wstydzisz się tego, że w głębi duszy wierzysz w czary lub inne magiczne rzeczy, to Sabrina, mimo tego, iż to serial fantasy, ci się spodoba. Powinna również obejrzeć ją każda osoba, która lubi kino, opowiadające o wartościach w życiu, walce dobra ze złem, relacjach i wadze przyjaźni.

Komentarze

  1. Przyznam, że jakoś mnie ten serial nie przekonał. Próbowałam go obejrzeć i jakoś nie mogłam. Może za jakiś czas spróbuję raz jeszcze, bo z Domem z papieru tak miałam, że dopiero za drugim razem mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentując wpis umieszczony na blogu pod adresem: https://martielifestyle.blogspot.com/ , wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych użytych w celu wydania opinii pod niniejszym artykułem. Polityka prywatności i pliki cookies obowiązujące na Martielifestyle znajdziesz pod tym linkiem: https://martielifestyle.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci-i-pliki-cookies.html