JAK (NIE)ZAPOMINAĆ




Gubisz się gdzieś po drodze i nie wiesz jak to się stało, że nagle tyle rzeczy przeleciało Ci przed oczami i uciekło. Wiesz, że coś dzwoni i się dobija, ale za chiny nie wiesz gdzie. To jest właśnie niezorganizowanie. Masz tysiące pomysłów na minutę, ale jak przychodzi co do czego to nagle ich nie ma. Puf, zniknęły. Może schowały się w notesie, a może odeszły bezpowrotnie? O co chodzi w tym wszystkim? 

Wielokrotnie łapię się na tym, że o czymś pamiętałam i nagle mi to umknęło. Niby bez powodu i żadnej przyczyny sobie poszło. Tak samo jest z postami. Moje pomysły nigdy się nie kończą i na każdym kroku coś nowego wpada do mojej głowy, ale jak tego nie zapiszę, to po prostu mi ulatuje. Niestety, taka przypadłość. Cierpię na zapominalstwo i nie ma co tego tematu ciągnąć w nieskończoność. Po prostu zapominam, czasami o ważnych rzeczach, ale częściej o tych mniej istotnych - na szczęście... Mój kalendarz to zbiór wszystkiego, a zarazem niczego. Jest w nim wszystko, zadania, plany, cele, pomysły, sposoby, przepisy, zapiski, notki itp, itd. Zazwyczaj już w marcu brakuje w nim miejsca na notatki i inne ważne rzeczy. Zamiast zeszytu mam kalendarz - tak mi po prostu wygodniej i nie było by w tym nic złego, gdybym się w tym odnajdywała. Teraz restart. O co w ogóle mi chodzi? Po co to wszystko mówię?

Właśnie po co... Już szybciutko Wam wyjaśnię. Pisze to po to żeby teraz powiedzieć o moim sposobie na ładny, przejrzysty i przede wszystkim, użyteczny notes czy inny środek z papieru do pisania i zapisków. Mamy już grudzień, więc i czas kiedy będziemy kupować kalendarze. Choć coraz więcej osób preferuje te w telefonie czy w komputerze, moje staroświeckie podejście za nic w świecie nie pozwala mi porzucić dobrego, papierowego planera i długopisu. Taka już jestem. Tak samo wole książki z drukarni od tych w wydaniu elektronicznym. O gustach się nie dyskutuje - stare, a mądre. Teraz zobaczcie jak wygląda mój nowy (na razie) kalendarz:


- Mało miejsca -

- Przejrzystość -

- Koperta na ważne wizytówki i kartki -

- Waga - 





Jak widzicie, miejsca w nim nie wiele, a to właśnie po to, by zostawić go tylko na naprawdę ważne rzeczy. Bez bazgrołów i pierdółek, które mam zwyczaj tam kreślić. Po prostu ładny, czysty i minimalistyczny! Taki kalendarz pomoże mi na pewno zorganizować czas i obowiązki. Zapisać to co trzeba i koniec. Swoją wenę będę ,,wylewała'' w zwykłym zeszycie. Muszę w końcu to przeorganizować. Nowy rok, nowe wyzwania - tym razem się uda. 



A Wy? Jakie kalendarze lubicie najbardziej? 

Przytulnego dnia dla Was!


11 komentarzy:

  1. Świetny kalendarz :D
    Mega mi sie podoba!

    http://lolqienjoy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już 3 rok z rzędu kupiłam planer tygodniowy z Kubusiem Puchatkiem z Verte - najważniejsze wydarzenia mam zawsze w nim zapisane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam wszelkie notesy z tej firmy :)

      Usuń
  3. od kiedy zamieszkałam w Nowym Jorku, jedyny kalendarz, który ma tu sens to google calendar ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla każdego coś innego. :) Też czasami korzystam z google :)

      Usuń
  4. Na nowy rok zaopatrzyłam się w kalendarz Beaty Pawlikowskiej, liczę na inspiracje i motywacje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny! Myślę nad kupnem jakiegoś i chyba przekonalas mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne, podoba mi się pomysł twórców :) Ale znając moją potrzebę miejsca w kalendarzu (wiesz, ile się nachodziłam za takim z rozkładem dziennym, który w dodatku zmieściłby się w torebce? :D) i zapał do kolorowanek, mógłby co najwyżej smacznie drzemać na półce.

    OdpowiedzUsuń

Zainteresował Cię ten wpis? Zostaw coś po sobie w komentarzu lub wesprzyj go lajkiem :).
Chcesz dostać prezent? Zajrzyj tutaj: http://bit.ly/prezent098123