JAK ŻYĆ I NIE ZWARIOWAĆ

 






   Dzień dobry! Mój ostatni post był dosyć specyficzny i wydawać się może, że nie w moim stylu. Napisałam go z pasją i przekonaniem, że nie ma co owijać w bawełnę, tylko należy spojrzeć prawdzie w oczy i iść do przodu. Droga, która prowadzi nas do marzeń, może być wyboista i pełna zakrętów, ale to tylko my sami mamy wpływ na to jaka tak naprawdę będzie nasza podróż. Nie mówię, że to łatwe i przyjemne, w pierwszych krokach, dlatego dzisiaj postaram się wyjaśnić, jak szczęście i poziom jego odczuwania ma wpływ na to, jacy jesteśmy i czy nasze cele i pragnienia mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Zapraszam!



   Na początku, muszę zaznaczyć, że w poprzedniej części mówiłam o nastawieniu do życia i jak się ma nasza samoocena do tego kim jesteśmy, co robimy, i jakich ludzi spotykamy na swojej drodze. I nie ma co się okłamywać, faktem jest, że to nie ludzie mają wpływ na nas, ale to, jak my kreujemy w swoim umyśle osoby, którymi się otaczamy, dla przykładu: ciągła maruda w naszym życiu czy też nadgorliwa perfekcjonistka nie koniecznie spowodują, że my będziemy tacy sami i zaczniemy naśladować tą osobę.Głównym czynnikiem tego, jest sposób, w jaki od tych osób się uczymy. Przysłowie, które nadaje się na ten temat, to chociażby: ,, z kim się zadajesz, taki się stajesz", banalne, proste i wymyślone po to, żeby rodzice kwestionowali wybory swoich dzieci w dziedzinie ich towarzystwa i kolegów z jakimi się przyjaźnią i także chyba tylko po to by wmówić nam, że jesteśmy niewolnikami, którzy sami nie potrafią decydować co mogą, a czego nie.

   Moim skromnym zdaniem, to duży błąd i sprawia on, że później te dzieci powtarzają owe słowa własnym pociechą i tak rośnie pokolenie ludzi, którzy swoją osobowość uzależniają od społeczeństwa, które je otacza i wszelkie niepowodzenia w życiu spychają na współczesnych, kolegów z pracy czy rodzinę. Tak tworzy się na świecie błędne koło i wszyscy chodzą nieszczęśliwi, smutni i pogrążeni w depresji, która chyba teraz w XXI wieku nie jest już chorobą tylko stylem egzystowania ludzi skąpanych w bezsensownym wyścigu szczurów. Rozpacz, smutek i rozgoryczenie, to przecież idea naszego świata i sposób na życie, bo po co usiąść i posłuchać samego siebie, po co poczytać czy zrobić coś twórczego skoro można położyć się i przysłowiowo, umierać... I tutaj dochodzimy do konkluzji sprawy: Jeżeli nie pokochamy siebie i nie posłuchamy tego co ma nam do powiedzenia nasza podświadomość, tylko zagłuszymy ją radiem i telewizorem lub uśpimy najnowszymi wiadomościami z dziedziny świata mody i kosmetyków, to wybaczcie, ale nigdy nie będziemy szczęśliwi i spełnieni. Zadowolenie nie da się osiągnąć poprzez przeczytanie poradnika czy gazety, jest to stan umysłu, który sami sobie tworzymy.


   Warto teraz zastanowić się jak być szczęśliwym? Bo przecież czytając ten artykuł szukacie odpowiedzi na to odwieczne i czasami nudne już pytanie. Otóż jest jedna recepta, niezmienna i niepowtarzalna. Doceń w życiu to co masz, bądź wdzięczny, że nie kapie Ci na głowę i możesz pooglądać ten telewizor i podziękuj sam sobie, że jeszcze nie umarłeś na tą swoją wmówioną i zaawansowaną depresję, i żyjesz tu i teraz i TYLKO TY SAM masz wpływ na swoje życie i TYLKO TY SAM możesz je zmienić na pełne szczęścia, dostatku i pogody ducha.


Powodzenia.

Pięknego i wdzięcznego dnia! ;)

Komentarze

  1. Zgadzam się z Tobą, Droga Autorko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowy Rok sprzyja refleksji co tak na prawdę liczy się w życiu i co jest ważne. Myślę, że to dobry pomysł, aby przemyśleć, to o czym piszesz i zadać sobie pytanie - czy jestem szczęśliwa/szczęśliwy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego staram się otaczać ludźmi, którzy mnie wspierają i akceptują taką, jaką jestem. To dodaje mi skrzydeł i pozytywnego kopa :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam Cię do obserwacji mojego bloga, by być na bieżąco z najnowszymi artykułami :) !
Chcesz dostać prezent? Zajrzyj tutaj: http://bit.ly/prezent098123

POLUB BLOGA NA FACEBOOKU :)