20 maja 2016

DLACZEGO NIE WARTO ZADOWALAĆ SIĘ BYLE CZYM?


   Cześć! Dziś przychodzę do Was z nietypowym postem, mianowicie będzie kolejna recenzja mojej ulubionej książki, czyli... - ,,Spalony tost – życiowa filozofia Teri".


   Książkę tą kupiłam jakiś rok temu, no może półtora... nie pamiętam dokładnie. Kiedy czytałam ją po raz. pierwszy, była zwykłą przeciętną lekturą na nudę. Sama nie wiem czemu na początku tak do niej podeszłam, ale chyba wtedy jeszcze nie rozumiałam o co dokładnie chodzi autorce. Być może wyda Wam się to dziwne... ale niestety tak było ;). 

Teraz sięgnęłam do niej po raz drugi i zaczęłam rozumieć co Teri chce mi przekazać. Mówię tu o sobie, bo według mnie każdą tego typu lekturę powinniśmy odnosić tylko do siebie - w przeciwnym razie nic z tego nie wyniesiemy, może jedynie to, że kolejna przeczytana książka zagości w naszych statystykach czy postanowieniach noworocznych. Nazywajcie sobie to jak chcecie. Mówiąc krótko, Teri to aktorka z serialu ,,Gotowe na wszystko", jest po czterdziestce, sama wychowuje córkę i mówi, że do tej pory zjadła w swoim życiu bardzo dużo zwęglonych tostów.

 No dobra, ale o co chodzi z tymi tostami? Jeżeli lubimy jeść grzanki czy to te z tostera czy te z opiekacza, to często zdarza się - przynajmniej mnie, że są zbyt opieczone lub znowu za mało chrupiące. Autorka mówi, że jeżeli w swoim życiu przysłowiowego spalonego tosta, smarujemy dżemem, bo szkoda wyrzucić, albo nam się śpieszy i musimy go zjeść to tak jakbyśmy zadowalali się byle czym. Po prostu zjadamy go, z lekkim przekąsem i zapominamy, że jest spalony. Jeżeli Ty też, często tak robisz - zadowalasz się byle czym, lub myślisz że trudno, tak musiało być, zniosę to i tyle, to przeczytaj tą książkę. Myślę, że wiele z niej wyniesiesz. :) Powodzenia!



   

9 komentarzy:

  1. Niektóre książki tak już mają, że za każdym razem wynosisz z nich coś więcej :) Nie czytałam jeszcze "Spalonego tosta", nie byłam też nałogowym "oglądaczem" Gotowych na wszystko, ale jeżeli natknę się na tę książkę zerknę na nią przychylnym okiem ;)

    Paulina
    http://www.nalepiony-marketing.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Chociaż idea zadowalania się tylko satysfakcjonującymi elementami życia wydaje mi się super, to po książkę nie sięgnę, bo nie trawię takich podręczników :)

    Alicja krytyk.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Podręczniki takiego typu nie są dla mnie. Wolę zadowalać się byle czym i być szczęśliwym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli to czyni Cię szczęśliwą, to bardzo się cieszę. :)

      Usuń
  4. Jakoś nie przyciągają mnie w żaden sposób książki pisane przez gwiazdy. A lekcja, jaką daje ta książka, powinna być doświadczona osobiście, każdy powinien zdać sobie sprawę z tego, na ile może się godzić i żadna książka tego nie zmieni, jeśli ta informacja nie dotrze do ośrodka "zacznij działać".

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz całkowitą rację - zbyt dużo ludzi zadowala się byle czym. Byle jaki serial, byle jaka praca, byle jakie mieszkania - byleby było. Ja nie cierpię byle jakiego jedzenia. Czasami się kłócę o to z Piotrem, bo on jest taki, że zje, nawet kiedy jest nie dobre. Ja nie. Po prostu nie mogę. Jeśli coś jest byle jakie to nie daje mi satysfakcji i radości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadowalanie się z małych rzeczy jest ważne, ale trzeba wszystko odpowiednio zweryfikować i finalnie zdecydować czym małym można się zadowolić :) Gorzej, jeżeli w naszym życiu pozwalamy sobie na zadowalanie się naprawdę byle czym. Dziękuję Ci za komentarz :)

      Usuń
  6. Do każdej książki podchodzimy różnie na innym etapie życia :) a metafora spalonych tostów jest dość interesująca :)
    Malwins

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa ta teoria i jakby się tak głębiej zastanowić to faktycznie coś w tym jest! Widać, że dużo ludzi, w tym i ja, nie raz nie dwa zadowalamy się byle czym. A to nie o to przecież chodzi w życiu :)

    OdpowiedzUsuń

Zainteresował Cię ten wpis? Zostaw coś po sobie w komentarzu lub wesprzyj go lajkiem :).
Chcesz dostać prezent? Zajrzyj tutaj: http://bit.ly/prezent098123